Wstęp jak do dobrej książki - przykuwa uwagę i wciąga. Ale najlepsze dopiero przed nami ..."Nowator z kompleksem tradycji, romantyk zabłąkany we współczesności, bard fortepianu Krzysztof Komeda należy do tych muzyków, którzy rozszerzyli istotę jazzu."
Tu następuje omówienie konstrukcji poszczególnych utworów, możemy zrozumieć jak są zbudowane, kulturowe tło zostaje naświetlone. Po czym autor przybliża nam styl Komedy, źródła z których czerpie."Rozszerzył skalę wypowiedzi w jazzie o co najmniej dwie kategorie: udramatyzowany liryzm i patos, sięgające swa siłą ekstatycznego przeżycia mistycznego, a więc o kategorie późnoromantyczne, prometejskie, skriabinowskie."
Następnie mamy zarysowane sylwetki występujących na płycie muzyków. Ostatni akapit poświęcony jest samemu Krzysztofowi Komedzie. Pokora, mądrość, szacunek i klasa."Ów specyficzny, jemu tylko właściwy "słowiański" feeling jest wynikiem przetopienia w nową jakość surowca nader różnorodnego: obok elementów współczesnej techniki kompozytorskiej (plamy brzmieniowe, klastry, struktury aleatoryczne i poliagogiczne) egzystują struktury wychodzące już z obiegu (modalizm, czy obumarła harmonika końca ubiegłego wieku), a nawet "skamieniałe", dawno zapominane, formy należące do pramaterii dźwiękowej (jak np.: proste walenie w bęben, ten obsesyjny, jenomiarowy rytm - jakże dziś świeży i odkrywczy! - lub np.: niekontrolowany "krzyk" instrumentalny)."
Kiedy ostatnio mówiono do Was w ten sposób? Kiedy ostatnio traktowano Was z takim szacunkiem? Przypominam - nie mówimy tutaj o wykładzie światowej sławy naukowca ani o pasjonującej książce. Mówimy o tekście zamieszczonym na odwrocie okładki ..."Prezentowana na płycie muzyka, nosząca znamiona osobowości kompozytora-leadera i towarzyszących mu muzyków, daleka jest od monotonii - zróżnicowana pod względem strukturalnym, instrumentacyjnym i harmonicznym, o zmiennym tempie i metrum. (...)"
"Podczas gdy w Winobraniu słychać echa kujawiaka, Gogoszary, grane w metrum 11/8, zawierają elementy folkloru bałkańskiego. (...)"
"Kulminacyjnym punktem jest tu rozbudowane solo altowe Namysłowskiego w Misiach, które wychodząc od ballady o nastroju jakby świątecznym, rozwija się dynamicznie, zmieniając klimat i zbliżając się do konwencji free, zachowując jednak metrum i harmonię, która ulega stopniowemu zagęszczeniu. (...)"
Ponownie esej z okładki jest naszym kulturowym przewodnikiem, być może wskaże nam jakąś nową inspirację, nazwisko artysty, podpowie czego jeszcze warto posłuchać ... Można powiedzieć, że przecież to tekst dla wytrawnego melomana, bo taki sięgnie po tę płytę - ale jednak obawiam się, że dziś wydawca uznałby to za niepotrzebny lub zniechęcający dodatek. Bo musi być łatwo, kolorowo i nie wymagająco."Są w niej echa perlistych Tatumowskich biegników, wpływy liryki Jarretta, jest i stride piano i wreszcie... ragtime. W grze Makowicza można odnaleźć oblicze jazzu w całej okazałości. (...)"
"Wspaniała technika, olbrzymia wrażliwość i wyobraźnia pianisty czynią z tej płyty wydarzenie nie tylko w polskim jazzie, ale również rewelacyjne dzieło jakich niewiele i nieczęsto można spotkać w jazzie Europy i... świata. (...)"
"Wokalistyka Stryszowskiego jest ewenementem nie tylko na polskiej scenie jazzowej. Poruszając się z nadnaturalną swobodą w kilku rejestrach, Stryszowski jest w "Laboratorium" najswobodniejszym improwizatorem. Śpiew jego, charakteryzujący się instrumentalnym traktowaniem własnego głosu, porównywano nieraz do brzmienia elektronicznych urządzeń. (...)"
Na koniec chcę coś wyjaśnić - ja nie wzdycham do PRL-u. Wystarczy mi to, co widziałem i to, co przeżyłem, więcej nie chcę. Nigdy nie chciałbym powrotu do szarego monolitu, do pustki i niedoboru, nie pragnę być znów młody. Wcale. Żałuję jedynie, że dziś nie traktuje się ludzi poważnie, proponuje się treści miałkie i łatwe. Stawianie wymagań jest passe, to wręcz nietakt. Kiedy widzę histerię w telewizji z powodu oczywistego faktu, że nie wszyscy zdali maturę - śmieję się w głos. Przecież egzamin na tym polega, że ktoś go nie zdaje. Ludzie dziś chcą wszystkiego szybko, łatwo i za darmo, ale świat tak nie działa. Nikt nie płaci za nic a jeśli już - to są to pieniądze na kredyt a kredyty się spłaca."Business muzyczny stworzył konkretny, obcy naturze muzyki jazzowej podział na bohaterskich leaderów i bezimiennych wykonawców ich idei. Jedną z broni przed anonimowością stało się dla jazzmana komponowanie. Leader-kompozytor, nobilitowany do rangi TWÓRCY, podpisuje się pod całością produkcji będącej jakże często rezultatem działania kolektywnego. W ostatecznym rozliczeniu między artystami a audytorium będzie figurował już tylko on. Dlatego obecny jazz jest w większości muzyką autorską. Jam-sessions przeszły do historii."
