WIERSZE 2

pudełko

znalazłem dziś stare pudełko
bardzo ciężkie
z niezwykle wymyślnym zamkiem
dawnej konstrukcji
kiedyś wszystko było solidne
nosiłem to pudełko
od ślusarza do blacharza
od blacharza do strażaka
(mają takie fajne hydrauliczne narzędzia)
od strażaka do filozofa
od filozofa do księdza
i wszyscy bezradnie
rozkładali ręce
i mówili
sam musisz otworzyć
to jakiś dziwny zamek – mówili
specjalny klucz potrzebny
zmęczyłem się i poczułem staro
cały dzień nosiłem moje pudełko
usiadłem w kuchni
a pot lśnił na mojej skroni
i gdy zapadał wieczór
przejrzałem pudełko na wskroś
siłą woli
a w środku
był
klucz

susza

w całym miasteczku
domy miały spadziste dachy
codziennie widać było
ludzi na dachach
skrupulatnie naprawiających każdą najdrobniejszą usterkę
lutowali rynny, sprawdzali stan piorunochronów
„w tym mieście w ogóle nie pada deszcz”
mówiłem im prosto w oczy
„nigdy nic nie wiadomo”
odpowiadali uciekając strachliwie wzrokiem

skarb króla

żył kiedyś mądry król
bez korony
w najmniejszym państwie świata
sto metrów kwadratowych
pięciu poddanych
trzy małe domki
i wejście do kopalni
pewnego dnia
na horyzoncie pojawiła się
wielka czarna armia
i spaliła królestwo
i zabiła wszystkich
a wódz ich
licząc na wspaniały łup
kazał wejść do kopalni i przynieść stamtąd wszystko
a w kopalni było tylko
serce króla

oczekiwanie

siedziałem na końcu
długiego autobusu
patrząc przez okno na późnojesienny krajobraz
o zmroku
zastanawiałem się kiedy wreszcie ruszymy
inne pojazdy jechały powoli do przodu
mój autobus wciąż stał
i wtedy zorientowałem się
w ogóle nie było kierowcy
przeszedłem przez cały autobus
usiadłem za kierownicą
zamknąłem drzwi
nikt nie protestował
ruszyłem powoli
ludzie zaczęli bić brawo i mówić
„no nareszcie!”
„teraz już zrozumiał”
„teraz to Pan prowadzi!”
zaczęli podsuwać mi pod nos mapy
„jedźmy do Lepszego Świata” - mówili
zauważyłem kątem oka
że na mapach
w miejscu Francji
jest czarna dziura
oderwałem wzrok od drogi
patrząc pytająco
„to Pan nic nie wie...”
„Francja nie istnieje”