dzisiejsze gazety
ukazały się
zupełnie puste
czyżby nic się nie wydarzyło?
żaden celebryta
nie zmienił płci
ani chociaż
koloru włosów?
żaden polityk
nikogo nie obraził
ani nie powiedział
nic głupiego?
nie było w nich nawet reklam
patrzyłem zdumiony
na moją pustą gazetę
i nagle przypomniałem sobie
o potężnej
bombie wodorowej
która wczoraj
zmiotła wszystko
i spaliła na popiół
uśmiechnąłem się do siebie
uspokojony złożyłem gazetę
i trzymając ją pod pachą
udałem się na spacer
do zwęglonego parku
muzyk
wyjąłem ze śmietnika
stary akordeon
poszedłem na dworzec
rzępolić pod ścianą
ale kiedy tylko zacząłem grać
okazało się
że akordeon
gra wspaniałym, śpiewnym dźwiękiem
starzy ludzie rzucali czasem
drobne monety
i mówili
ładnie grasz synku
ale ja tylko naciskam klawisze
a to się samo gra
tłumaczyłem
nic nie odpowiadali
woleli wierzyć
że są na wspaniałym koncercie
w niekończącym się oczekiwaniu
na brudny pociąg
podarek
dali mi kiedyś parowóz
ogromny i stary
ociekający smarem
upiornie brudny i zniszczony
i powiedzieli
teraz ty będziesz
prowadził maszynę
doceń to - mówili
to duża odpowiedzialność
pomyślałem
wymiatając z paleniska
resztki
poprzedniego maszynisty
departament
w pokoju pełnym dziwnego niepokoju
w półmroku
w skąpym żółtym świetle
biurowej lampy
i w papierosowym dymie
na tle metalowej szafy
naprzeciw drzwi obitych wygłuszającą dermą
na stoliku z płyty paździerzowej
szklanka bardzo mocnej herbaty
maszyna do pisania
długopis
magnetofon
popielniczka
paczka papierosów „radomskie” albo „extra mocne”
groźniej niż zwykle
wyglądają
akta osobowe